|
Ostatnimi czasy wyjątkowo ostro stawiane są wymogi dotyczące ekonomiki eksploatacji domu. Wiadomo, że koszty ogrzewania są główną pozycją bieżących wydatków na mieszkanie, zatem na placach budów, remontów i przebudów trwa wielka batalia o szczelność.
Ściany, dachy, okna i drzwi mają nas skutecznie oddzielić od chłodu i hałasu, zapewnić komfort przebywania we wnętrzu, taki jakiego oczekujemy i na dodatek spowodować, że dom, na ogrzanie nas, zużyje mniej prądu i gazu niż kiedykolwiek dotąd. Bezkompromisowość naszego stanowiska w kwestii izolacyjności przegród odbiera nam jasność widzenia innego problemu. Do pełni komfortu nie wystarczy przebywać w ciepłym pomieszczeniu, człowiek musi, poza tym, żeby "mieć ciepło"
Po prostu oddychać.
To banał, ale powietrze jest nam potrzebne do życia i aby to życie nie byto zbyt ciężkie, powietrze powinno być świeże. Podwyższona izolacyjność ścian, wysoki stopień szczelności okien komplikują zadanie zapewnienia ludziom świeżego powietrza w domu. Wentylowanie nowoczesnego domu staje się zadaniem o nowej jakości.
Powietrze w domu zużywa się szybko, żaden dom nie ma kubatury hali sportowej i takich jak ona rezerw powietrza zamkniętego we wnętrzu. Powietrze jest potrzebne nie tylko ludziom, korzystają z niego różne domowe urządzenia, palniki kuchenek gazowych, piece w kotłowniach - spróbujmy tylko zapalić kominek, który nie dostaje wystarczająco dużo powietrza, żeby wytworzyć ciąg w swoim przewodzie dymowym. Musimy pamiętać o tym, że zaniedbując jakość powietrza w domu narażamy siebie, a także nasz dom na całkiem realne zagrożenia. Największe z nich to wilgoć (być może oszronione wzorzyście szyby to ładny widok, ale pomyślmy o zagrzybionych ścianach i o pewnych gatunkach grzybów wydzielających silne toksyny) i tlenek węgla (bezbarwny i bezwonny produkt niepełnego, przy niedoborze tlenu, spalania paliw), o którego śmiertelnym żniwie donoszą każdej zimy mass media. Nie dość na tym, bo oprócz tych ewidentnie niebezpiecznych rzeczy, grożą nam atakujące z nieświeżego powietrza, może bardziej efemeryczne, formaldehydy, pestycydy, radon, pył azbestowy i mikroorganizmy. Komfort przebywania w pomieszczeniu spada drastycznie wraz ze wzrostem zawartości w powietrzu dwutlenku węgla, zanieczyszczeń mechanicznych, no i dymu tytoniowego, jeśli w domu mamy palacza. Niebezpieczne może być współwystępowanie w powietrzu różnych zanieczyszczeń wywołujących w określonej kombinacji reakcje alergiczne i działających rakotwórczo. Ta wyliczanka powinna nas zachęcić do zwrócenia uwagi na to, czy nasz dom jest, lub czy będzie, jeśli go zbudujemy, dobrze wentylowany.
Najbardziej chyba popularny, bo i najstarszy, typ wentylacji to
kanałowa wentylacja grawitacyjna.
Dobrze znamy kratki w kuchniach i łazienkach, to właśnie od nich zaczynają się kanały wentylacyjne, którymi ciepłe powietrze, prąc ku górze, wydostaje się z pomieszczeń na zewnątrz. Kanały zapewniają odprowadzenie zużytego powietrza, a świeże powietrze do wnętrza dostaje się poprzez nieszczelności w stolarce okiennej i drzwiowej i różne inne możliwe nieszczelności, których przepustowość częstokroć przekracza znacznie potrzeby wentylacyjne domu. Taki system, poza tym, że zasadniczo jest w stanie działać, ma masę wad. Nie ma możliwości jakiegokolwiek sterowania jego działaniem. Powstanie odpowiedniego ciągu w kanale wentylacyjnym zależy od tak nieobliczalnych czynników jak choćby pogoda, a po zamontowaniu w domu szczelnych okien i drzwi wentylacja grawitacyjna praktycznie przestaje działać z powodu braku dopływu do wnętrza powietrza. Takie okna, by umożliwić działanie wentylacji kanałowej, musimy celowo rozszczelnić. Nie sposób oprzeć się wrażeniu braku logiki i marnotrawstwa w kupowaniu świetnych, szczelnych okien i robieniu w nich potem dziur. Dodatkowo, powietrze świeże, dostające się do wnętrza, czyli powietrze nawiewane, nie jest w żaden sposób przygotowane, jest zwyczajnie zimne i system ogrzewania naszego domu musi je podgrzać, gdy znajdzie się już ono w zasięgu jego działania. Nie ma to pozytywnego wpływu na gospodarkę ciepłem. Usprawnić kanałową wentylację grawitacyjną możemy przerabiając ją na wspomaganą (inaczej hybrydową). Taka przeróbka polega na zamontowaniu w górnym odcinku kanału wentylacyjnego prostego wentylatora, sterowanego czujnikiem, włączanego, gdy odpowiedni przepływ powietrza nie może powstać samoczynnie. Jeśli dodamy do tego specjalnie wykonane szczeliny, którymi powietrze zewnętrzne może napływać do domu, otrzymamy systemowe rozwiązanie problemu wentylacji, które zapewnia skuteczną wymianę powietrza i pozwala na sterowanie procesem wentylowania w pewnym zakresie. Zasadnicze wady systemu hybrydowego są podobne do wad wentylacji kanałowej grawitacyjnej: niemożność przygotowania powietrza zimnego przed jego wejściem do wnętrza i straty cieplne z tego powodu. Inne, to dodatkowe koszty prądu zużywanego przez wentylator i hałas, jaki to urządzenie będzie wydawać.
Bardziej zaawansowany technicznie i zapewniający lepsze efekty jest
system mechanicznej wentylacji wywiewnej.
Decydując się na korzystanie z niego rezygnujemy z nieprzewidywalnych w działaniu kanałów wentylacji grawitacyjnej. Nasz dom zostaje opleciony siecią elastycznych przewodów wentylacji, które zbierają zużyte powietrze, po czym zbiegają się w zespole wentylatora, który wymusza ruch powietrza i jednym przewodem wyrzuca powietrze wywiewane poza dom. Przewody biegną ponad sufitem, gdzieś na poddaszu umieszczony zostaje także zespół wentylatora stanowiący napęd całego układu. System przewiduje zamontowanie w sąsiedztwie okien specjalnych szczelin infiltracji, którymi zewnętrzne powietrze dostaje się do domu. Ich liczba dostosowana jest do pojemności całego układu i umieszczane są one tylko w pokojach i sypialniach. Kratki wywiewne, początkowe elementy przewodów wentylacyjnych, sytuowane są wyłącznie w kuchniach, łazienkach i innych pomieszczeniach użytkowych. Takie właśnie rozmieszczenie szczelin infiltracji (pokoje) i kratek wywiewnych (pomieszczenia pomocnicze, użytkowe) gwarantuje prawidłowe wentylowanie całego domu i ruch powietrza we właściwym kierunku - od pomieszczeń suchych, mieszkalnych, do mokrych i użytkowych, gdzie powstawać mogą nieprzyjemne zapachy. Interesujący jest sam zespół wentylatora. Jeśli wyposażymy go w panel sterowania, mamy możliwość pełnej kontroli jego pracy, regulując wydajność pracy systemu (czyli prędkość obrotową wentylatora), Lub ustawiając wedle życzenia wyłącznik czasowy. Jeśli umieścimy go odpowiednio, wyciszając przy tym, nie będzie słyszalny żaden hałas, nawet przy ciągłej pracy wentylatora. Mechaniczna wentylacja wywiewna wygląda na propozycję interesującą do zastosowania w domu jednorodzinnym, Lecz jeden jej mankament może nas zaniepokoić. Otóż powietrze docierające do wnętrza przez szczeliny, świeże powietrze dla domu, jest surowym, nie przygotowanym powietrzem zewnętrznym; choć jego ilość jest do pewnego stopnia regulowana rozmiarami szczelin infiltracji i dostosowana do potrzeb domowych i wydajności systemu, jest ono po prostu zimne i grzejniki będą musiały je ogrzać. Producenci systemu zapewniają, że instalacje c.o. w naszych domach mają odpowiedni zapas mocy grzewczej, aby poradzić sobie z taką ilością zimnego powietrza, jaką system dostarczy. I na pewno mają rację - nie dojdzie zapewne do wychłodzenia domu, z kaloryferów nie będą zwisać sople, ale ciepło, które zostanie zużyte na ogrzanie powietrza wchodzącego do domu przez szczeliny, będzie ciepłem zmarnowanym (w pewnym sensie) i straconym bezpowrotnie z chwilą wyrzucenia zużytego powietrza przez zespół wentylatora poza dom. Czy tych strat nie można by wyeliminować?
No cóż, sposób postawienia pytania sugeruje od razu odpowiedź. Oczywiście można. Szansę taką daje system mechanicznej wentylacji nawiewno-wywiewnej
z odzyskiem ciepła.
Jest to system najbardziej wyrafinowany technicznie ze wszystkich przeze mnie omawianych. Zasada działania systemu polega na doprowadzeniu przewodami wentylacyjnymi świeżego powietrza do pomieszczeń mieszkalnych (pokoje, sypialnie) i odprowadzeniu go na zewnątrz budynku z pomieszczeń użytkowych (kuchnie, łazienki), co gwarantuje wymianę powietrza w całym domu. Sercem układu jest centrala wentylacyjna, w której zbiegają się wszystkie przewody wentylacyjne i gdzie następuje obróbka powietrza. "Cudowna broń", która znajduje się w centrali, to wymiennik ciepła, zwany rekuperatorem, w którym zużyte powietrze odprowadzane z domu (wywiewane), ciepłe, ogrzewa strumień zimnego, świeżego powietrza (nawiewanego) przed jego dystrybucją do poszczególnych pomieszczeń. O ich roli w oszczędzaniu energii niech świadczą parametry skuteczności pracy rekuperatorów wahające się w zależności od typu pomiędzy 60 a 90 procent. System pozwala na kontrolowane w pełni gospodarowanie powietrzem w domu. Zewnętrzne powietrze jest pobierane do układu przez czerpnię, umieszczoną z reguły na ścianie domu i biegnie przewodem do centrali wentylacyjnej. "Na wejściu" do centrali znajduje się filtr powietrza zewnętrznego. Potem świeże powietrze zostaje ogrzane w wymienniku ciepła i dostaje się do kanałów nawiewnych, którymi dostarczane jest do poszczególnych pomieszczeń mieszkalnych. "Na wyjściu" powietrza nawiewanego z centrali można wedle życzenia podłączyć dodatkowy klimatyzator, nawilżacz czy nagrzewnicę, które przygotują powietrze zgodnie z naszymi wymaganiami. Po przejściu swej drogi przez mieszkanie, powietrze jest zbierane w pomieszczeniach użytkowych do kanałów wywiewnych i przez kanał zbiorczy dostaje się do centrali. Tam ogrzewa
w wymienniku zimne powietrze nawiewane i zostaje wyprowadzone na zewnątrz domu przez wyrzutnię. Ruch powietrza w systemie jest wymuszany przez odrębne wentylatory - nawiewny i wywiewny, umieszczone w centrali wentylacyjnej. Sama centrala wentylacyjna to, w porównaniu z zespołem wentylatorów wentylacji mechanicznej, poważne urządzenie. Żeby cały układ działał ekonomicznie i niezawodnie, w centrali muszą się znaleźć: wentylatory o zmiennej wydajności (dostosowujące swą pracę do zmiennych potrzeb domu), filtry powietrza (wiadomo po co) oraz układy odprowadzania skroplin i automatycznego odszraniania (w wymienniku ciepła, gdzie spotyka się zimne i ciepłe powietrze, dochodzi do skraplania się pary wodnej i powstawania oszronienia w zimie). Do regulowania pracy układu (określania bieżącego zapotrzebowania na powietrze) konieczny jest pomiar wilgoci w powietrzu wywiewanym, zatem centrala wyposażona musi być w higrometr. Dopełnieniem układu sterowania centrali jest procesor zbierający dane z higrometru, ustalający parametry pracy wentylatorów, włączający układ odszraniania i wreszcie, umożliwiający użytkownikowi programowanie pracy centrali w czasie. Centrala, warto to dodać, posiada własną izolację akustyczną (tłumiki hałasu można też montować na przewodach wentylacyjnych).
Interesującym dopełnieniem systemu może być tzw. wymiennik gruntowy. Jego działanie polega na ogrzaniu ciepłem gruntu zimnego powietrza dostarczanego do centrali wentylacyjnej. Wymiennik taki to po prostu rura zakopana w ziemi poniżej poziomu zamarzania i powyżej poziomu wód gruntowych. Powietrze poprzez czerpnię, w tym wypadku oddaloną od domu, dostaje się do tego podziemnego kanału i stamtąd, już wstępnie ogrzane, do centrali. Dobrze dobrany i wykonany wymiennik gruntowy sprawnie działa i w zimie, i w lecie, kiedy ochładza gorące powietrze.
Wentylacja nawiewno-wywiewna jest nowoczesnym, zaawansowanym technologicznie systemem, który pozwala w pełni wykorzystać izolacyjne właściwości współcześnie konstruowanych ścian, okien i dachów, nie stawia wymogu celowego umieszczania rozszczelnień w przegrodach, pozwala oszczędzić na energii cieplnej zużywanej w innych systemach na ogrzanie powietrza nawiewanego, zapewnia skuteczną wentylację wszystkich pomieszczeń. Nie jest oczywiście pozbawiona wad. Podstawowa, to konieczność dokonywania przeglądów i konserwacji centrali wentylacyjnej, wymiany filtrów oraz uwzględnienia zastosowania systemu już w fazie projektowania budynku, którego konstrukcja winna pozwalać na poprowadzenie przewodów wentylacyjnych. Tak poważną wadą systemu nie jest, jak można by się obawiać, jego cena. Koszt wszystkich urządzeń i elementów systemu potrzebnych do wykonania wentylacji w domku o powierzchni około 150 metrów kwadratowych powierzchni to kwota od około 8 do 10 tysięcy złotych.
Bariera cenowa nie oddziela nas już tak szczelnie od zaawansowanej technologii. Więc może warto się przez chwilę zastanowić, czy nie stać nas, być może, już teraz na rzeczy, które okażą się bardzo przydatne już za chwilę. Czy nasz dom nie może stać się domem z przyszłości już dziś? |